piątek, 14 czerwca 2013

Rozdzial II

 

- Nie chcę Cię martwić, ale samolot wylatuje za godzinę. – napomknął zakładając na siebie czarną kurtkę.
Spakowała ostatnie potrzebne rzeczy i pospiesznie ruszyła ku drzwiom wyjściowym zarzucając w pędzie płaszczyk za ramiona.
- Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. – dodała wsiadając do samochodu.

Tłum ludzi spotęgował w niej uczucie gorąca. Drżącymi rękami uścisnęła ostatni raz ciepłą dłoń chłopaka i patrzyła jak oddala się od niej. Dodała mu otuchy przypominając, że na niego czeka. Wraz z tym gestem cała trema przeszła na Eline, która coraz bardziej denerwowała się całą ta sytuacją. Pozostawało jej tylko uśmiechać się i wierzyć, ze wszystko pójdzie zgodnie z planem. Kiedy wychodził posłała mu całusa, a jej wargi mimowolnie ułożyły się w bezgłośne „Kocham Cię”.

Pierwszy, przełomowy krok był jak skok na bungee. Nie bolało. To wszystko dzięki jego ukochanej. Wyciągając go z dołku emocjonalnego, otworzyła nowe drogi, którymi powinien dążyć. Była inspiracją, bez której nic by nie osiągnął. Zawdzięczał jej życie. A jego miłość rosła z dnia na dzień, stając się coraz doskonalszą i piękniejszą.

~~~

Stała przed wielkim lustrem przyglądając się uważnie swojemu odbiciu. Wezbrało się w niej uczucie żalu. Zawiodła go. Po raz kolejny go zawiodła i nie mogła się z tym pogodzić. A miała być podporą…
Wielka łza spłynęła po jej bladym policzku, kończąc na ustach dała słony posmak. W przytłumionym świetle jej twarz była jeszcze bardziej zmęczona. Wszystko wydawało się martwe, smutek dominował w jej sercu i ciążył coraz bardziej. Bała się, nawet bardzo, jednak nie chciała niszczyć szczęścia rudego mężczyzny, by znów się nie stoczył. Oczy ponownie napełniły się łzami, gdy spojrzała na szczotkę do włosów, na której znajdowały się jej złote kosmyki. W geście bezsilność usiadła na brzegu białej wanny. Ukrywając twarz w dłoniach, głośno wypuściła powietrze przez usta pozwalając, by z zielonych oczu, zwykle żywych i roześmianych, lecz teraz przygaszonych spływały strumienie łez. Bezwiednie osunęła się na podłogę, dając upust emocjom. Nie dawała sobie rady.



  
'Cause maybe you're loveable
Maybe you're my smowflake
And your eyes turn from green to gray
And in the winter I'll hold you in a cold place
And you should never cut your hair
'Cause I love the way you flick it off your shoulder

And you will never know
Just how beautiful you are to me
But maybe I'm just in love
When you wake me up




Bo może jesteś urocza
Może jesteś moją śnieżynką
I Twoje oczy zmieniają się z zielonego w szary
I w zimie będę trzymał Cię w zimnym miejscu
I nie powinnaś nigdy obcinać swoich włosów
Bo kocham sposób w jaki zarzucasz je na ramiona


I nigdy się nie dowiesz
Jak piękna jesteś dla mnie
Ale może ja tylko jestem zakochany
Kiedy mnie obudzisz
~WAKE ME UP~ 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś krótki, tak wyszło :D Jeśli w ogóle to czytacie to moglibyście skomentowac? Mam wrażenie że nikt tego nie czyta, albo jak już ktoś czyta to mu się nie podoba -.-
Podbudujcie mnie troche, bo nie wiem czy wam sie podoba, a myśle że to w miare dobre opowiadanie ^^

2 komentarze:

  1. rozdział bardzo mi się podoba xx mam nadzieję, że następny będzie dłuższy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne. Piszesz skomplikowany tekst, trochę się w nim gubię (czemu go zawiodła?), ale wiem, że wszystkiego dowiem się w swoim czasie i to jest na prawdę niesamowite. Ta tajemniczość, romantyzm i piosenki Eda w rozdziałach. Czy mogłoby być lepeij?

    OdpowiedzUsuń